Słyszysz jak coś ląduje na
ścianie, puściły mu nerwy. Po chwili wychodzi ubrany i kuca przed tobą. Uciera
dłonią łzy z twoich policzków i delikatnie całuje. Wtulasz się niego, tak bezpiecznie czujesz
się w jego ramionach. Prowadzi cię do łazienki gdzie sadza na pralce i próbuje doprowadzić
cię do porządku. Przemywasz zapuchnięte
oczy i widzisz wasze odbicie w lustrze. Uśmiechasz się nikle co on zauważa i
kradnie ci buziaka. Następnie idziecie
do pokoju gdzie on przygotował ci ciepły zestaw składający się z golfu,
granatowych rurek i kozaków. Ubierasz się posłusznie, a po założeniu płaszcza
wychodzicie na mroźne powietrze.
Idziecie w milczeniu podziwiając ozdobione tysiącami światełek miasto.
Nikogo po drodze nie spotykacie. Ludzie albo dawno śpią, albo są w kościele.
Zatrzymujecie się dopiero w małym parku gdzie siadacie. Patrzysz na niego i
boisz się odezwać. Widzisz jak emocje się w nim gotują.
- Obiecaj mi jedno. – podnosisz wzrok. – nie spotkasz się z nim
więcej.
- Obiecuję. – patrzysz mu głęboko w oczy. Pomaga ci wstać i zachłannie
całuje. Uśmiechasz się szczęśliwa i szepczesz – Ja też cię kocham Zbyszku.
Wracacie do twojego domu gdzie zmęczeni padacie na łóżko licząc, że
kolejny dzień będzie już tylko lepszy.
Kolejne świąteczne dni mijały wam bez problemu. Mieliście tylko
jednego gościa, którym był Michał. Zjedliście razem kolacje, a panowie
opowiadali wiele anegdot z klubowej szatni. Śmiałaś się do łez. Gdy skończyłaś sprzątać
po posiłku i zostaliście już tylko we dwoje pozwoliłaś sobie zaszaleć. Wyjęłaś
whisky i dwa kieliszki. Popatrzył na ciebie nie wiedząc ci chodzi ci po głowie.
Rozdział krótki, przejściowy i do dupy niestety ;/ strasznie mi się nie podoba. Uwagi i oceny zostawcie jak zawsze w komentarzu, bo moje stałe grono czytelniczek pojawia się nawet jeżeli nie wyślę powiadomień, to miłe ;) A nie wysyłam powiadomień, nie komentuje, bo oczywiście nie mam czasu. Matma i biologia to moje "ukochane" przedmioty, mam jesienną depresję i ogólnie jakoś źle się czuje. I jeszcze noszę.... okulary! Tak! Niby słabe, ale już się nauczyłam i nawet fajnie wyglądam. Ale pierwsze tydzień, pytanie: "Zerówki?" Wkurzające strasznie, do przeżycia.
A i popisałyście się! Przez miesiąc nabiłyście mi 2500 odwiedzin, a w piątkowe popołudnie weszłam i było jakieś 3980, po pięciu minutach było tyle:
Dziękuję Wam serdecznie i możecie się śmiać, ale jestem początkująca pisarką i każdy komentarz, każde odwiedziny mnie strasznie cieszą i przeżywam jak stonka okres :D Buziaki <3
Autorka
P.S. Moje pierdoły prawie dłuższe niż rozdział, pozdro 600 :D

zaczyna się układać, fajnie ;)
OdpowiedzUsuńpowodzenia z biologią i matmą - znam ten ból xdd
do nastepnego ;*
A może by tak sielanki troszkę, bo dużo już przeszli. Współczuję biologi, matmy nie umiem, bo problemów nie mam, chociaż patrząc na znajomych to one jednak mogą wystąpić.
OdpowiedzUsuńBiologia, mhm, moja licealna miłość wraz z chemią <3 o matmie tu nie mówię, zło wcielone!
OdpowiedzUsuńJezu najsłodszy, Zbyszek tu jest taki uroczy, że na dzień dobry mogłabym go schrupać. *-* Hm, ciekawe, co też naszej bohaterce na końcu przyszło do głowy. Biba? :) Pozdrawiam :*
To ja w takim razie kocham te Twoje przejściowe i do dupy :D Zbyszek mnie zaskoczył, taki kochaniutki, że normalnie jestem w szoku! Ja myślałam, że on się będzie obrażał przez tydzień a tu proszę... Jakie miłe zaskoczenie :) A na jaki szatański pomysł wpadła Sonia?
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i czekam na kolejny, nulka :*
Zbyszek zyskał w moich oczach bo po prostu był przy niej kiedy tego najbardziej potrzebowała ;) Oby już nikt nie ingerował w ich szczęście.
OdpowiedzUsuńMycha czemu tak krótko :( ja uwielbiam tego bloga no i ciągle czekam aż coś się zadzieje z M. bo się zadzieje prawda? :) ps.tęskno mi za Tobą Siostra!!!!!! ;**
OdpowiedzUsuńMam wrażenie, że wszystkie emocje, które są gdzieś w niej głęboko utkwione powoli zaczynają wypływać na wierzch, że ona potrzebuje właśnie takiego Zbyszka, który pogłaszcze po twarzy. Mam też wrażenie, że mimo wszystko ona nikogo takiego nie szuka... Tak jakby Zbyszek stał się jej potrzebny jako wparcie w ciężkich chwilach, ale nie do końca o jego ramionach marzyła. Że gdyby tylko mogła zamknęła się w innym uścisku...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :***