.

Opowiadanie dedykowane osobie, która wyciągnęła do mnie pomocną dłoń i stała się moją Siostrą.
Będzie to co chciałaś :)

niedziela, 30 września 2012

5.

Piosenka.



Ostatnie godziny były nie do zniesienia. Po pracy szargana różnymi myślami wracasz do domu. Bierzesz odprężający prysznic i instynktownie sięgasz po najseksowniejszy komplet bielizny w twojej garderobie. Ubierasz grube, czarne rajstopy i do tego brązową, prostą sukienkę w długim rękawem. Delikatnie malujesz i czeszesz swoje rude włosy. Postanawiasz iść na spacer.
Otulona czarnym płaszczem kroczysz ulicami jeszcze nieznanego ci miasta. Jest tu jakoś tak szaro. Idziesz, a zegar wybija 18. Stoisz pod wskazanym ci adresem i choć bardzo tego nie chcesz pukasz do drzwi mieszkania. Otwiera ci z uśmiechem na ustach i z tą satysfakcją. Zdejmujesz płaszcz, patrzysz na Niego. Tak bardzo tęskniłaś, ale czy chciałaś być tą drugą?
Całuje cię delikatnie, opowiadasz mu tym samym. Pozwalasz zanieść się do sypialni gdzie pozbywacie się swoich ubrań. Całujecie się długo i zanim czujesz się spełniona słyszysz Jego szept:
- Tęskniłem.
Szczytujecie razem. Ty też tęskniłaś, brakowało ci Go w Krakowie. Kładziesz głowę na Jego nagim torsie, próbujesz uspokoić oddech. Po chwili wstaje z łóżka i zaczyna się ubierać.
-Musisz się zbierać. – mówi nie patrząc w twoją stronę.
Ubierasz się pośpiesznie i bez słowa wychodzisz. Trzaskasz drzwiami i wybuchasz płaczem. Siadasz na schodach i słyszysz czyjeś kroki.
- To ty. – mówi do ciebie jeden z mężczyzn, których poznałaś wczoraj i siada obok ciebie. – Czy to wszystko jest tego warte?
- Nie wiem. – patrzysz na niego i widzisz w jego oczach zrozumienie. – Sonia jestem.
- Michał, szkoda, że poznajemy się w takich okolicznościach. – podaje ci dłoń i pomaga wstać. – Odprowadzę cię.
Wychodzicie z budynku, a on dzwoni do Niego. Klucze karze mu zabrać. Przy sobie ma zapasowy komplet. Czyli to Michała mieszkanie. No czemu tu się dziwić.
Idziecie ulicą i rozmawiacie o życiu. Wypytał cię jak to się zaczęło. Po raz pierwszy wszystko komuś opowiedziałaś. Nie wierzył, że taka dziewczyna jak ty mogła się wpakować w takie bagno jakim był romans z żonatym facetem. A podobno są strasznie szczęśliwi.
- Jak byś czegoś potrzebowała to dzwoń. – daje ci swój numer.
- Dzięki za wszystko. Na razie.
Odwracasz się i znikasz w drzwiach. Nie umiesz już płakać, ale wlewasz w siebie butelkę wytrawnego, czerwonego wina. Zasypiasz na kanapie i budzisz się dopiero rano połamana i z rozmazanym makijażem. Bierzesz szybki prysznic i uciekasz do pracy.
Twoje zajęcia nie pozwala ci zapomnieć o tym spotkaniu. Po dwóch dniach do twojego gabinetu wchodzi kierownik i wręcza ci bilet na mecz. Każdy z pracowników dostaje więc ty nie jesteś wyjątkiem. Więc sobotni wieczór masz już zaplanowany.
Ubrana w czarną bluzkę z długim rękawem i okrągłym dekoltem, ciemne rurki i kozaki na wysokim obcasie podążasz w stronę hali. Wchodzisz do budynku i widzisz ten tłum. Jesteś lekko zmieszana, ale siadasz na wyznaczonym miejscu i czekasz. Mecz się rozpoczyna, a ty słyszysz od współtowarzyszy, że grają z jedną z najlepszych drużyn. Nie znasz się więc siedzisz sztywno i się nudzisz. Po 1.5 godziny jesteś wolna. Czekasz aż tłum się przerzedzi. Spotykasz rodziców Zbyszka, z którymi wymieniasz tylko uprzejmości. To że kumplowałaś się z ich synem nie oznaczało, że za nimi przepadałaś. Idziesz pustym korytarzem i wydaje ci się, że musiałaś pomylić drogę. Słyszysz, że ktoś za tobą idzie. Po chwili czujesz jak silne ręce wciągają cię do ciemnego pokoju, nawet nie zdążyłaś się odezwać, bo napastnik zamyka ci usta pocałunkiem.
W pomieszczeniu panuje ciemność, lecz ty wiesz z kim masz do czynienia. Odpowiadasz na Jego czułości choć o mało przed chwilą nie dostałaś zawału. Opiera cię o ścianę  i czujesz Jego dłoń błądzącą pod twoją bluzką. Jedyne co wam przeszkadza to dźwięk twojego telefonu. Odrywasz się od Niego i wychodzisz. Zostawiasz Go bez słowa z dziką satysfakcją.

Wasze komentarze wręcz zmusiły mnie do dodania tego rozdziału wcześniej! Kochane, On to nie Zbyszek!!!!! Zbysiu to Zbysiu z imienia, a On to zawsze z dużej litery! Ej, a po drugie Zbysiu nie ma żony!!!  Myślałam, że napisałam to na tyle czytelnie, ale wychodzi, że nie ;/ Nie gniewam się, serio :)
I tyle dzisiaj. Zapraszam Was również na moje ostatnie opowiadanie na Onecie: Cambiamenti. Jest prowadzone już jakieś 3 miesiące, ale dla chcącego nic trudnego :)
Buziaki
Autorka <3

Skra z SuperPucharem Polski!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!  A ja 5 grudnia definitywnie, nie odwołalni do Łodzi :D

poniedziałek, 24 września 2012

4.

Piosenka.



Wracasz tam po prawie półtora miesiąca. Szefowie zachwyceni twoją pracą chcą cię na stałe. Przyjmujesz ofertę, bo nie możesz do końca życia żerować na rodzicach. Wynajmujesz mały domek, niedaleko kopalni.  Urządzasz go po swojemu, czujesz się jak w domu. Studiami się nie martwisz, w końcu to ostatni rok, a wykłady będziesz śledziła przez Internet.
W poniedziałek zostajesz zapoznana ze swoimi obowiązkami i wszyscy mają dla ciebie niespodziankę. Schodzisz na niższy poziom i tam dopiero uświadamiasz sobie, że zapewne zwiedzisz kopalnię. Cieszysz się jak dziecko i ubrana z żółty kombinezon zostajesz zaprowadzona do windy. Lecz dziwi cię wysoki tłum przed tobą, a liczyłaś na samotne zwiedzanie.
- Panowie, razem z nami zjedzie nasz nowy pracownik. – podnosi głos pan Krzysiu który przyszedł razem z tobą.
Skupiasz uwagę wszystkich zebranych, ale jedne oczy mierzą cię od góry do dołu. To był On. Lecz On nie był jedynym. Patrzysz w stronę tych oczu i…
- Sonia?
- Zbyszek? – podchodzisz do niego i przytulasz się. Jesteś w ciężkim szoku. – Co tu robisz?
- Gram kochana, gram. – uśmiecha się tak jak zawsze i wsiadacie do windy. Jest troszkę ciasno, bo oni wszyscy tacy wysocy.
Wysiadacie i zaczynacie rozmawiać, nie widzieliście się w końcu od 5 lat.
-  No to co w końcu skończyłaś? – pyta.
- Jeszcze nie skończyłam. – śmiejesz się. – Na razie jestem inżynierem, a teraz jestem na magisterce z górnictwa. A twoja kariera jak biegnie?
- A chyba wreszcie stały klub. Przejechałem pół świata, ale tu mi dobrze. Jak się cieszę, że cię spotkałem, może umówimy się na kawę? – proponuje, a ty się zgadzasz.
 Poznajesz resztę drużyny. Wszyscy są tobą zachwyceni, opowiadacie skąd się znacie.  Strasznie denerwuje cię Jego wzrok, sam nie chwalił się, że jest siatkarzem. Nie za bardzo skupiasz się na celu swojej podróży i jak najszybciej chcesz wrócić do swoich obowiązków. Po godzinie wyjeżdżasz wraz z innymi na powierzchnie i pośpiesznie udajesz się do szatni, aby zdąć swój kombinezon. Później idziesz do części pracowniczej gdzie w swojej szatni bierzesz prysznic. Niestety, ubrudziłaś się trochę pyłem węglowym. Owijasz się ręcznikiem i wychodzisz, aby zabrać ze swojej szafki czyste ubranie. Wiesz, że będziesz sama, w końcu zmiana kończy się dopiero za 4 godziny. Lecz w jakim jesteś błędzie. Poprawiasz ręcznik na swym nagim ciele i zręcznie omijasz swojego gościa. On łapie cię za nadgarstek i przyciąga do siebie. Czujesz jego zapach, starasz się pohamować swoje emocje.
- To jest szatnia tylko dla pracowników. – syczysz i próbujesz się wydostać.
- Nie mówiłaś , że tu zostajesz. – nie daje za wygraną patrząc ci w oczy. Jeszcze się trzymasz.
- A ty nie mówiłeś, że masz żonę panie siatkarzu. – widzisz jego wkurzoną twarz.
Nie odpowiada nic tylko całuje cię namiętnie. Tego się bałaś i nie wytrzymałaś. Tak za nim tęskniłaś. Czujesz jego dłonie pozbywające się twojego ręcznika i pieszczące twoje ciało. Odrywa się od ciebie i wciska do ręki karteczkę. Wychodzi zostawiając cię nagą. Ubierasz się pośpiesznie, a z nerwów rzucasz telefonem o ścianę. Rozpada się na trzy części. Wybuchasz płaczem. Choć nie chcesz tego jego obecność odbiera ci zdolność racjonalnego myślenia. A później cierpisz. Czytasz karteczkę. Znajdujesz tam adres i jutrzejszą datę. Macie się spotkać o 18. 


Ten rozdział jest długi! Tak i witamy w naszych skromnych  progach pana Bartmana, którego ja szczerze nie lubię. I tak, na Poznań lecą już maczugi, ostre noże i petardy, ale cóż....
I piszę do Was z wielkim uśmiechem na ustach, ponieważ 5 grudnia-Łódź wita!!!!  Szkoła genialna, imprezka fajna, a Noc Naukowców się zbliża!!! Chemik idzie!
Komentarz nie gryzie, a pomaga :) 
Pozdrowienia serdeczne śle:
Autorka :)

P.S Taki fajny widoczek zastałam w sobotę: 
 Serdecznie dziękuję :* <3
 

poniedziałek, 17 września 2012

3.

Piosenka.



Październik 2011 roku.
Zastanawiasz się czy to miała być nagroda, czy kara. No bo kto normalny wysłałby najlepszego studenta na roku na jakieś zadupie. Nie no trochę przesadziłaś, ale do krakowskiego lub warszawskiego zgiełku to tu daleko. Wysiadasz z samochodu i nie wiesz co powiedzieć. Każdy cieszył by się na staż w kopalni i to jeszcze w czasie studiów. Ty niestety jako królowa imprez jesteś zła. No ale wybrałaś taki, a nie inny kierunek. Górnictwo do czegoś zobowiązuje, a tu akurat uczelnia ma swoją filię. Witasz się z kierownikiem i mówisz sobie w myślach, że w końcu stąd uciekniesz.
Jakoś dni mijają, a praca nie jest zła. Panowie oszczędzają cię jak mogą i zachwycają się twoją urodą. W końcu kobietę o naturalnych, rudych włosach spotyka się teraz niezwykle rzadko. Po ciężkim dniu postanawiasz się zabawić. Wychodzisz do jakiegoś klubu, który polecili ci młodsi współpracownicy. Ubrana w obcisłe dżinsy i bokserkę wchodzisz do zatłoczonego pomieszczenia. Wszyscy na parkiecie, lecz ty podążasz do baru. Siadasz i zamawiasz Martini. Bacznie przygląda ci się mężczyzna siedzący obok ciebie. W końcu zaczynasz rozmowę. Widać, że cię bajeruje, ale masz dosyć tej szarości i monotonii. Chcesz szaleństwa więc zapraszasz go do siebie. Wiesz czym się to skończy. Miała być to przygoda na jedną noc, a skończyło się miesięcznym romansem.
 Przyszedł czas powrotu do Krakowa. Pakujesz swoje walizki do samochodu. Chcesz już odjeżdżać gdy widzisz Go z jakąś panną. Niby powinno cię to gówno obchodzić, ale idziesz w ich kierunku. Przyglądasz im się, a na Jego palcu widzisz obrączkę. Odwracasz się na pięcie i wpadasz do pojazdu. Odpalasz silnik i z piskiem opon odjeżdżasz. Już wiesz, że cię poznał, po twoich policzkach płyną łzy. Chociaż raz chciałaś być tą jedyną, lecz znowu nie wyszło. 


Nowy bohater? No tak :) Wiem, nie polubicie go, ale cóż... 
Piosenka dla Was, dla mnie malutki komentarz ;) 
To ja wracam do nauki, bo angol sam się nie nauczy ;/ 
Pozdrawiam :)
Autorka

poniedziałek, 10 września 2012

2.

Piosenka



3 tygodnie później.
Stoisz w przedpokoju z nim. Nie spodziewałaś się, ze na studniówkę pójdziesz z najlepszym przyjacielem. Zamykasz drzwi na klucz, rodzice wyjechali w góry świętować swoją rocznicę ślubu.
Bawicie się świetnie, a on, jak zawsze przystojny powoduje, że wszystkie twoje koleżanki patrzą na ciebie z zazdrością. Impreza kończy się po 3 a wy stanie lekkiego upojenia alkoholowego wsiadacie do taksówki. Proponujesz mu nocleg u siebie, chata wolna, a wiesz jaka była by awantura, gdyby do domu trafił pod wpływem. Wchodzisz do mieszkania i sięgasz do barku, jeszcze ci mało. On również wyciąga kieliszek i pije z tobą wódkę na czysto. Śmiejecie się oboje, ale pół litra się kończy. Idzie wziąć prysznic. Siedzisz i tępo wpatrujesz się w przestrzeń za oknem. Słyszysz, że cichnie woda w łazience. Postanawiasz zdjąć już sukienkę lecz nie możesz poradzić sobie z zapięciem zamka. Siadasz znowu naburmuszona i czekam aż wyjdzie, nie czekasz długo.
- Odepniesz mi… - milkniesz, gdy odwracasz się i widzisz go w samym ręczniku. Nie patrzyłaś nigdy na nim pod ty względem.
On bez słowa podchodzi do ciebie i nie odrywając od ciebie wzroku jednym szybkim ruchem rozpina ubranie. Sukienka zsuwa się po twoim ciele i ląduje na podłodze. A wy stoicie nadal, wpatrzeni w siebie. Nie wytrzymuje, całuje cię zachłannie, a ty nie jesteś mu dłużna. Lądujecie w twojej sypialni, a ta noc jest niezapomniana. Dla was obojga to pierwszy raz. I nie wiesz czy to ten alkohol, czy poczucie samotności pociągnęło was do tego, ale nie pożałujesz tego. Nie zasnęłaś tej nocy. Nie pozwolił ci na to.
Od razu wrócił do klubu. Spotkaliście się przelotnie w czasie matur. Na dłuższą rozmowę znaleźliście czas dopiero po rozdaniu wyników.
- Przedłużam kontrakt. – patrzy na ciebie i czeka na twoją reakcję.
- Dostałam się na AGH. – też patrzysz na niego.
- To powodzenia. – mówicie jednocześnie , a później przytulasz się do niego. O studniówkowej nocy nie wspomnieliście już nigdy.


Dziewczęta, dobrze strzelacie :D A już podpowiedź z mojej zapowiedzi powinna Wam głównego bohatera dać na tacy :D
Czy ja się powtarzam? Chyba tak, ale w szkole jest świetnie! Tak! I jak zobaczycie na Nocy Naukowców za 2 tygodnie bandę chemików to gdzieś tam zapewne będę ja :D
 Nowe rozdziały również na moich innych blogach : Camiamenti i Magiczna Ja.
Buziaki :*
Autorka

poniedziałek, 3 września 2012

1.

Piosenka.




Grudzień 2005 roku.
Siadacie na kanapie. Włączasz odtwarzacz i wkładasz do niego płytę, którą dał ci kolega. Macie obejrzeć to razem. Siadasz obok niego na kanapie i wciskasz play. Widzicie swoje twarze na ekranie, uśmiechnięci od ucha do ucha, ewidentnie pijani.
„Jeżeli nie będę miał partnerki na studniówkę, to pójdę z tą oto niewiastą.” pokazuje na ciebie.
„Jeżeli nie będę miała partnera na studniówkę to pójdę z tym oto dżentelmenem” wskazujesz na niego.
Jeden z kumpli uwiecznił wasze pijackie gadanki na płycie. Kazaliście mu ją przekazać w grudniu, gdy spełnicie powiedziane na nagraniu warunki. I miał racje, żadne z was nie ma nikogo, a impreza zbliża się wielkimi krokami.
- No to jak tak powiedzieliśmy, to tak zróbmy. Pójdziesz ze mną na studniówkę? – zapytał bez skrępowania. Znaliście się od lat.
- Pewnie. – wybuchasz śmiechem i przytulasz się do niego. Był ci zawsze bratem, którego nie miałaś.
- Ale na czyją pójdziemy? – popatrzył na mnie błagalnym wzrokiem.
- Pewnie, że na moją.  Przecież ta twoja szkoła to jakaś rodzina Adamsów. – wasz śmiech roznosi się po pomieszczeniu. A nie masz racji? Przecież bywa w niej tylko na zaliczenia. Gra w zagranicznym klubie nie przeszkadza mu w ukończeniu liceum. I to w nim podziwiasz.
- No pewnie, to spotykamy się 7 stycznia o 18 u ciebie. – wypowiada jednym tchem i wychodzi z pokoju z bananem na twarzy. Słyszysz tylko jak żegna się z twoją mamą. Siadasz przed komputerem w poszukiwaniu sukienki…

Witam znów. Nowe opowiadanie, na nowy etap mojego życia. A jest ono już tak zagmatwane... 
Tym razem inaczej, zupełnie inaczej :D A jeżeli nie czytałaś mojego wprowadzenia to zapraszam do "Na początek" Może rozjaśni Wam to trochę tą historię i wysuną się pierwsze spekulacje?
Całe to opowiadanie dedykuję Kasieńce, ale napisałam to już pod szablonem :)
Mam nadzieję, że w szkole spoko. U mnie się jakoś ułoży, w końcu jestem nowa ;D Ale marzenia się spełniają!

Buziaki :*
Autorka.