.

Opowiadanie dedykowane osobie, która wyciągnęła do mnie pomocną dłoń i stała się moją Siostrą.
Będzie to co chciałaś :)

niedziela, 25 listopada 2012

12.

Piosenka.



- Dobrze się czujesz? – pyta.
- Tak, dzięki za troskę. Możesz już wracać. – wpatrujesz się w ciemne niebo.
- Wiesz, że zawsze możesz do mnie zadzwonić i pogadać. – szepcze cicho.
- Wiem, jeszcze raz dzięki. – całujesz jego policzek i odchodzisz.
W pomieszczeniu znajdujesz Zbyszka i mówisz cicho, że wracasz do domu. Żegnasz się tylko z gospodynią i ubierasz płaszcz. Za tobą stoi już twój luby. Idziecie spacerkiem do domu pozwalając procentom, które w siebie wlaliście trochę wyparować. Jednak jesteś strasznie zmęczona i jedyne na co sobie pozwalasz to krótka kąpiel i położenie się do łóżka.
Pierwszy dzień Nowego Roku mija wam leniwie, głównie na leczeniu kaca. Siedzicie w domu i oglądacie filmy na dvd. Chyba tylko ty zauważyłaś, że do waszego związku wkrada się powoli monotonia. Ale liczysz, że może znajdziecie chociaż trochę czasu dla siebie przy dłuższej przerwie Zbyszka.
Nie zauważyłaś nawet jak zaprzyjaźniłaś się z Kasią. Nie zapomniane było zdziwienie na Jego twarzy gdy zastał cię w ich wspólnym domu. Zostałaś zaproszona na kawę i nie wypadało odmówić. Ogólnie, stała się twoją jedyną przyjaciółką i spędzałyście ze sobą mnóstwo czasu. Wspólne kino, zakupy i jakoś życie w Jastrzębiu nie było już takie szare. Była taką fajną dziewczyną, lecz dlaczego akurat musiała trafić na Jego?
Dni mijają z zawrotną prędkością i nie zauważyłaś , że jest już kwiecień i zbliża się koniec sezonu. Nie macie dla siebie czasu wcale. On tylko treningi i spać, a nie zajmować się tobą.
Siedzisz sobie z laptopem na kolanach delektując się lampką czerwonego wina. Przez przypadek wchodzisz na jeden z portali, który w zakładkach zostawił ci Zbyszek. Wielki napis rzuca ci się w oczy, lampa wina wypada ci z rąk, a jej zawartość ląduje na białym dywanie. Jesteś wkurwiona, bo zła to za słabe określenie. Wychodzisz z domu i wsiadasz do swojego samochodu.
Podjeżdżasz pod halę i trzaskasz drzwiami. Niby ochrona nie chce cię wpuścić ale jednak twój urok osobisty i tłumaczenia wystarczają. Trafiasz na płytę boiska i widzisz rozgrzewających się zawodników.
- Bartman!!! – krzyczysz na całą halę. Wszystkie głowy odwracają się w twoją stronę.
- Co się stało? – podchodzi do ciebie i próbuje pocałować.
- Musimy pogadać, powiedz co musisz i chodź. – nie czekasz nawet minuty, gdy stajecie za drzwiami. – Długo mi miałeś zamiar nie mówić? – krzyczysz
- Ale Sonia…
- Co Sonia?- wszyscy patrzą na was. – Ty zmieniasz pozycję, a ja dowiaduje się o tym z mediów!!!
- Dzisiaj chciałem ci powiedzieć… - jest smutny.
- Dzięki wiesz? Znowu wychodzę na idiotkę! Czy ty mnie traktujesz poważnie? Przecież wiesz, że tu nie zostaniesz!
- Możemy porozmawiać w domu? – pyta cicho, lecz ty bez słowa odchodzisz.
Wsiadasz do samochodu i jedziesz na miasto. Wypijasz kawę i zjadasz ciastko patrząc na dzieciaki korzystające z coraz cieplejszych dni. Wyciągasz telefon i wystukujesz na klawiaturze parę słów.
„ Możemy się spotkać, za 20 min u Ciebie?” 

Nie Zbychu, nie On! ha! jestem zła! A jesteście świadome jednego, że za 3 rozdziały koniec?
I zapraszam na ostatni na http://cambiamenti.blog.onet.pl/ jeżeli czytałaś, a nie komentowałaś postaraj się chociaż teraz.... 
pozdrawiam serdecznie :)
Autorka.