- Wesołych… przeszkadzam? – pyta patrząc na twoje odzienie.
- Tak, a co ty robisz? – pytasz zaskoczona, przecież jest wigilijna
noc, a On ma rodzinę.
Nie wpuszczasz go do środka, tylko ubierasz buty oraz kurtkę i
wychodzisz na zewnątrz. Bez pytania zachłannie cię całuje, a ty odpychasz go od
siebie i wymierzasz mu siarczysty policzek.
- Co żona ci nie dała? – patrzysz na jego zaskoczoną twarz.
- Nie, chciałem zrobić ci niespodziankę. – znowu próbuje się do ciebie
zbliżyć, lecz nie pozwalasz mu na to.
- Chyba cię pojebało? Nie jestem sama. – po tych słowach słyszysz
otwieranie drzwi.
- Dobry wieczór, przeszkadzam? – pyta zaspany Zbyszek w samych
bokserkach i łapie cię w pasie.
- Nie Zbyszku. - patrzy na ciebie to na niego i nie wierzy. – Szedłem
na pasterkę i myślałem, że Sonia też idzie więc chciałem po nią wstąpić. – kłamiesz. – A jeszcze raz przepraszam, że
was budzę i wesołych świąt.
- No wesołych. Chodź kochanie. – mówisz do Zbyszka i wchodzicie do
środka.
Zdejmujesz kurtkę i buty i tulisz się do niego. Zmarzł, a z twoich
oczu płyną gorące łzy na jego tors.
- Sonia, o się stało?
Wybuchasz jeszcze większym płaczem i znikasz za drzwiami łazienki.
Patrzysz w lustro. Co On z tobą zrobił? Czujesz się jak dziwka, ale chyba nią
jesteś. Zmywasz resztki makijażu i ubrana w szlafrok wychodzisz z
pomieszczenia. Widzisz siedzącego na fotelu Zbyszka. Jest zmartwiony, myśli, że
to przez niego. Siadasz naprzeciw niego i zaczynasz.
- On tu nie był w odwiedziny.
- Zauważyłem. – wypowiada oschle. – Od kiedy?
- Od października. Poznałam Go w klubie, gdy byłam na stażu.
Wylądowaliśmy w łóżku. Myślałam, że to jeden raz, lecz trwało to miesiąc.
Liczyłam na stały związek. Gdy wracałam do Krakowa zobaczyłam Go z żoną. Nie
chciałam Go więcej widzieć, ale gdy zaczęłam tu pracować dowiedziałam się, że
jest siatkarzem. Tylko raz się spotkaliśmy.
Nie może na ciebie patrzeć, wstaje i zamyka się w sypialni. Wybuchasz
jeszcze większym płaczem, tracisz go.
Aż mi się samej smutno zrobiło :( Komentujcie, to może mi się humor poprawi. Bo jest godzina 17 a ciemno jak by był środek nocy i do tego w sobotę spadł śnieg. Po raz pierwszy wyprzedził Coca Colę :D
Środowy mecz, coś świetnego! Wiem, że będzie to wredne, ale z takim rywalem liczyłam na minimum 4-setową walkę ;D A sobota.... :( Smutno było strasznie, ale to dopiero początek sezonu, wszystko się wyjaśni w kwietniu ;)
Szkolniak Was pozdrawia :D
Autorka.
W cholerę nie mogę odgadnąć tożsamości owego Jego. xD Ale przynajmniej jest tajemniczo.;D Zbysiu jej wybaczy, dobroduszny jest! :) [siec-nieporozumien] [short-volleyball-stories]
OdpowiedzUsuńniezłe święta, pełne tradycji - wędrowcy xd
OdpowiedzUsuńkurcze, kto to może być..
Pani Autorko, uśmiechnij się ;*
o kurde :/ to się dzieje.. troszkę jej się świat wali na głowę.. jednak On? matko ja to cały czas myślę o jednym NIM i ciary nie przestają latać mi po plecach :D Mieszają dziewczynie w głowie.. sama nie wiem co bym zrobiła.. Kochana rozdział świetny tak jak zresztą cały blog :) czekam na nn ;* u mnie też news więc zajrzyj w wolnej chwili :) You Sister :) www.on-a-seesaw-of-emotions.blog.onet.pl ;***
OdpowiedzUsuńNo ładnie, i piękna atmosfera świąteczna za sprawą tajemniczego kolegi poszła się, że tak wulgarnie powiem, jebać. Zbysiu, otwórz serduszko i wrażliwość w sobie, zostawić kobietę płaczącą w salonie i udać się do sypialni? :) Może i chamskie zachowanie, ale jak najbardziej ludzkie po wysłuchanej prawdzie. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńTak oto miła i świąteczna atmosfera poszła w niepamięć dzięki gościowi. Dobrze, że Sonia powiedziała Zbyszkowi prawdę, ale on nie powinien zostawiać jej samej.
OdpowiedzUsuńJeżeli masz ochotę i czas serdecznie zapraszam na rozdział 15 na blogu http://milosc-leczy-zlamane-serce.blogspot.com/ oraz na 1 rozdział na blogu http://dwiescie-piec-centymetrow-szczescia.blogspot.com/ Jeżeli któregoś nie czytasz zignoruj. Życzę miłej lektury ;)
A miało być tak pięknie i świątecznie... No i w zasadzie było, ale tylko do pewnego momentu :( Ja mam nadzieję, że Zbyszek szybko to sobie w samotności przemyśli i pójdzie pocieszyć Sonię :) Ona wyraźnie nie jest mu obojętna i ja, że Zbysiu nie pozwoli jej się smucić ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i czekam na kolejny, nulka :*
Wesołe święta, nie ma co. Szkoda mi Soni, że musiała wpakować się w ten toksyczny związek.
OdpowiedzUsuń