Samochód zostawiłaś pod swoim domem i żwawym krokiem ruszyłaś pod dobrze znany
ci adres. Pewnie nacisnęłaś dzwonek, a drzwi otworzył ci lekko zdyszany
właściciel, po przeczytaniu twojej wiadomości musiał biec z treningu.
Przechodzisz próg Jego mieszkania i czujesz jego usta na swoich. Bierze cię na
ręce i zanosi do sypialni. Całuje zachłannie lecz szybko przejmujesz
inicjatywę. Zdejmujesz z niego ubranie i wyciągasz z szuflady dwie apaszki,
którymi przywiązałaś jego nadgarstki do ramy łóżka.
- Wrócę za 10 min, nie mam prezerwatyw.
– całujesz go i łapiąc za torebkę wychodzisz. Nie postrzeżenie zostawiasz na
stoliku kopertę.
Sięgasz za telefon i wykręcasz
numer. Macie się spotkać w mieszkaniu za 5 min, bo właśnie wraca do domu. Dla niepoznaki idziesz w stronę swojego domu,
a później zawracasz. Ściska cię w dołku gdy widzisz na jej twarzy uśmiech.
Idziecie do jej mieszkania, zaprasza cię na szarlotkę. Jest zdziwiona otwartymi
drzwiami, ale zaprasza cię do środka. Torba z zakupami wypada jej z rąk na
widok roznegliżowanego męża.
-Bartosz, co to ma znaczyć? –
pyta zaskoczona.
- Kochanie, ja ci wszystko
wyjaśnię! – krzyczy lecz nadal jest uwięziony. Podchodzisz do niego, rozwiązujesz
jego ręce przy okazji wbijając boleśnie
paznokcie. Patrzy na ciebie wzrokiem mordercy, a w twoich mógł wyczytać tylko jedno zdanie „
spróbuj coś powiedzieć, a załatwię cie do końca życia”.
Zbierasz zakupy, które zgubiła
Kasia, a On już ubrany próbuje rozmawiać z żoną. Ich krzyki na pewno słyszał
cały blok. Po chwili nastaje cisza, znajduje kopertę, której zawartość
powtarzałaś sobie w myślach.
„Droga Kasiu.
Byłam kochanką twojego męża. Nie
robię tego, żeby zniszczyć wasz związek, ale żebyś nie żyła w kłamstwie jakim
żyłam ja. Bartosz nie powiedział mi o tym, że jesteście małżeństwem. Nie jestem
w ciąży, nic od was nie chcę. Ja nie chcę żyć w kłamstwie. Tylko tyle.
Nieznajoma.”
- Soniu, będzie lepiej, jak
pójdziesz już do domu. – mówi przez łzy Kasia.
Mówisz, że ma zadzwonić jakby
się coś działo i wychodzisz. Masz wyrzuty sumienia. To nie tak miało być!
Jestem! Jednak to nie jest to. Oryginał był inny, lecz zawartość pena nie do odzyskania. Cieszy mnie jedno, że mam wszystko na blogach bo mogę przepisać i teraz zrobić dwie kopie. Człowiek uczy się na błędach ;/
A nie komentuję, bo nie mam czasu! Wybaczcie serio, pani profesor od matmy kocha mnie tak bardzo, że aż za bardzo ;/ uroki szkoły....
A nie komentuję, bo nie mam czasu! Wybaczcie serio, pani profesor od matmy kocha mnie tak bardzo, że aż za bardzo ;/ uroki szkoły....
A po opublikowaniu ostatnich dwóch rozdziałów mam urlop! Muszę niestety, a po drugie nie mam nic napisane. Chodź szablon do Sail. leży już chyba od 3 miesięcy, to dużo pomysłów na treść jest, a nic nie spisane. Tym razem nie siatkarsko niestety, ale mam nadzieję, że wam się spodoba :)
I dużo prezentów mam nadzieję, że Mikołaj przyniósł :) Mój niestety się nie postarał, bo 5 grudnia w Łodzi mnie nie było :( Jestem za mała na tak dalekie podróże, szczególnie w środku roku szkolnego ;/ I kolejny bilet poszedł brzydko powiem się je**c....
Ale komentarz nie gryzie i może Sail napiszę szybciej!!! I nauczę się matmy!!!
Ale komentarz nie gryzie i może Sail napiszę szybciej!!! I nauczę się matmy!!!
Buziaki kochane :)
Autorka.