Grudzień 2005 roku.
Siadacie na kanapie. Włączasz odtwarzacz i wkładasz do niego płytę,
którą dał ci kolega. Macie obejrzeć to razem. Siadasz obok niego na kanapie i
wciskasz play. Widzicie swoje twarze na ekranie, uśmiechnięci od ucha do ucha,
ewidentnie pijani.
„Jeżeli nie będę miał partnerki na studniówkę, to pójdę z tą oto
niewiastą.” pokazuje na ciebie.
„Jeżeli nie będę miała partnera na studniówkę to pójdę z tym oto
dżentelmenem” wskazujesz na niego.
Jeden z kumpli uwiecznił wasze pijackie gadanki na płycie. Kazaliście
mu ją przekazać w grudniu, gdy spełnicie powiedziane na nagraniu warunki. I
miał racje, żadne z was nie ma nikogo, a impreza zbliża się wielkimi krokami.
- No to jak tak powiedzieliśmy, to tak zróbmy. Pójdziesz ze mną na
studniówkę? – zapytał bez skrępowania. Znaliście się od lat.
- Pewnie. – wybuchasz śmiechem i przytulasz się do niego. Był ci
zawsze bratem, którego nie miałaś.
- Ale na czyją pójdziemy? – popatrzył na mnie błagalnym wzrokiem.
- Pewnie, że na moją. Przecież
ta twoja szkoła to jakaś rodzina Adamsów. – wasz śmiech roznosi się po
pomieszczeniu. A nie masz racji? Przecież bywa w niej tylko na zaliczenia. Gra
w zagranicznym klubie nie przeszkadza mu w ukończeniu liceum. I to w nim
podziwiasz.
- No pewnie, to spotykamy się 7 stycznia o 18 u ciebie. – wypowiada jednym
tchem i wychodzi z pokoju z bananem na twarzy. Słyszysz tylko jak żegna się z
twoją mamą. Siadasz przed komputerem w poszukiwaniu sukienki…
Witam znów. Nowe opowiadanie, na nowy etap mojego życia. A jest ono już tak zagmatwane...
Tym razem inaczej, zupełnie inaczej :D A jeżeli nie czytałaś mojego wprowadzenia to zapraszam do "Na początek" Może rozjaśni Wam to trochę tą historię i wysuną się pierwsze spekulacje?
Całe to opowiadanie dedykuję Kasieńce, ale napisałam to już pod szablonem :)
Mam nadzieję, że w szkole spoko. U mnie się jakoś ułoży, w końcu jestem nowa ;D Ale marzenia się spełniają!
Buziaki :*
Autorka.